
Mail z fakturą, potwierdzeniem zamówienia albo pismem z urzędu wygląda niewinnie, dopóki nie okaże się, że w załączniku czeka złośliwy program. CERT Polska ostrzega, że skutkiem jednego kliknięcia może być kradzież danych lub utrata dostępu do plików, a u studenta to często notatki z całego semestru i niedokończona praca dyplomowa. Rozpoznanie pułapki nie wymaga wiedzy informatyka, wystarczy kilka nawyków — a na końcu możesz sprawdzić, czy twoje już działają.
Skrzynka studenta pęka w szwach: potwierdzenia zamówień, wiadomości z dziekanatu, rachunki, newslettery. W takim tłumie łatwo przeoczyć wiadomość, która tylko udaje zwykłą korespondencję. CERT Polska, zespół działający w strukturach NASK – Państwowego Instytutu Badawczego, ostrzega przed załącznikami podpisanymi jako faktura, potwierdzenie zamówienia albo pismo z urzędu. W środku może się kryć złośliwy program, a jego otwarcie kończy się kradzieżą danych lub utratą dostępu do plików.
Dla kogoś, kto trzyma na laptopie notatki z kilku semestrów, pracę dyplomową w trakcie pisania i zdjęcia z ostatnich lat, druga z tych konsekwencji brzmi szczególnie groźnie. Dobra wiadomość jest taka, że większość pułapek da się wyłapać kilkoma prostymi nawykami.
Pierwsza rzecz, na którą CERT zwraca uwagę, to nadawca. Nazwa wyświetlana w skrzynce może być dowolna, więc oszust bez trudu podpisze się jak znany sklep czy urząd. Liczy się pełny adres e-mail i to on powinien zostać sprawdzony, zanim ktokolwiek kliknie w załącznik. W niektórych programach pocztowych trzeba w tym celu kliknąć nazwę nadawcy albo najechać na nią kursorem, bo domyślnie widać tylko podpis.
Drugi sygnał ostrzegawczy to nietypowe załączniki. Szczególnie podejrzane są spakowane archiwa zabezpieczone hasłem, które nadawca uprzejmie podaje w treści tej samej wiadomości. Taka ochrona nie ma większego sensu, bo każdy, kto ma dostęp do maila, widzi też hasło. Według CERT Polska oszuści sięgają po szyfrowanie z innego powodu: utrudnia ono filtrom pocztowym sprawdzenie, co naprawdę znajduje się w pliku.
Jeśli przy próbie otwarcia pliku system wyświetla ostrzeżenie, nie należy klikać przycisku „Uruchom mimo to”. Komunikat pojawia się nie bez powodu i lepiej potraktować go poważnie.
Osobną kategorią są dokumenty Worda i Excela. Niektóre z nich zawierają makra, czyli polecenia wykonujące różne działania na komputerze. Przy domyślnych ustawieniach zabezpieczeń makra pozostają zablokowane, dopóki użytkownik sam na nie nie zezwoli. Zalecenie CERT jest więc proste: jeśli dokument każe kliknąć „Włącz zawartość”, żeby wyświetlić treść, trzeba go zamknąć.
Gdy wiadomość wygląda wiarygodnie, ale coś w niej nie pasuje, CERT radzi skontaktować się z firmą lub urzędem, który rzekomo ją wysłał. Ważne, by użyć numeru znanego wcześniej albo podanego na oficjalnej stronie instytucji, a nie tego z podejrzanego maila. To samo dotyczy płatności. Nawet jeśli faktura była spodziewana, warto sprawdzić podany w niej numer konta, a gdy różni się od zwykłego, potwierdzić go przed wykonaniem przelewu.
CERT Polska podpowiada też, by przyglądać się rozszerzeniom plików. Ryzyko rozkłada się mniej więcej tak:
Szczególnie podstępny jest trik z podwójnym rozszerzeniem. Plik o nazwie w rodzaju faktura.pdf.exe albo dokumenty.pdf.scr może wyglądać jak zwykły dokument PDF. Dzieje się tak, bo Eksplorator plików domyślnie ukrywa rozszerzenia znanych typów plików. Użytkownik widzi więc nazwę kończącą się na „.pdf”, a prawdziwe, wykonywalne rozszerzenie pozostaje niewidoczne.
CERT zaleca włączenie wyświetlania rozszerzeń w ustawieniach. To jedna zmiana, którą wystarczy zrobić raz, a potem procentuje przy każdym pobranym pliku.
Wątpliwą wiadomość można przekazać specjalistom. CERT Polska przyjmuje zgłoszenia przez stronę incydent.cert.pl (stan na 8 października 2026 r.), a na stronie z poradnikiem podany jest też adres mailowy zespołu. Warto wiedzieć, do kogo trafia taki sygnał: CERT Polska powstał w 1996 r. i jest jednym z trzech krajowych zespołów CSIRT w ramach krajowego systemu cyberbezpieczeństwa.
Fałszywy załącznik najczęściej udaje coś zupełnie zwyczajnego: fakturę, potwierdzenie zamówienia albo urzędowe pismo. Przed kliknięciem warto sprawdzić pełny adres nadawcy, a nie tylko jego nazwę. Archiwum z hasłem podanym w mailu, ostrzeżenie systemu czy prośba o włączenie zawartości w dokumencie to sygnały, by się zatrzymać. Rozszerzenia EXE, SCR czy JS oznaczają wysokie ryzyko, a podwójne końcówki w nazwie pliku łatwiej wyłapać, gdy rozszerzenia są widoczne. W razie wątpliwości lepiej zadzwonić do nadawcy pod znany numer i zgłosić wiadomość do CERT Polska, niż płacić za cudzy błąd utratą plików.
5 pytań · minuta